To już tydzień od kiedy nie jesteśmy razem.Tydzień,siedem jebanych dni.Dla niektórych to krótko.Jednak gdy kochałeś tą osobę.....nadal ją kochasz to trudne.Nie budzisz się obok niego.Nie czujesz jego zapachu.Jego szafa jest pusta.Brak szczoteczki w kubku nagle Ci przeszkadza i pomyśleć że nigdy nie zwracałaś na to uwagi.Uwagi na te małe rzeczy.Małe a tak strasznie ważne.
Zasłony w naszym pokoju,zasłony które razem wybieraliśmy.Teraz to mój pokój.Poduszki.Poszewki.Pościel.Ramki w których znajdowały...znajdują się nasze zdjecia.Tyle wspomnień zmkniętych w czterech ścianach.Wstaje z łózka,łózka w którym kiedyś leżeliśmy razem.Pamiętam deszczowe wieczory.Leżeliśmy wtuleni w siebie rozmawiając o przyszłosci.Postanowiłam wstać,zakręciło mi się w głowie z dużo płakania i leżenia jak na jeden tydzień.Jakoś trafiłam do łazienki.spojrzałam w lustro.Czarna zapinana bluza zsuwała mi się z ramienia.Bluza która kiedyś należała do ciebie,pachniała jeszcze twoim zapachem.Spodenki spadające z bioder.Włosy niemyte od kilku dni zwisały na czubku głowy w koku lub czymś co kiedyś było kokiem.Brak makijażu na mojej twarzy to nowość.Był to pierwszy dzień w którym doprowadzam się do pełnego porządku.Od dnia w którym powiedzaiłeś że to koniec.Koniec nas,koniec mnie.Razem z twoim odejściem odeszła cząstka mnie,która już nidy nie wróci.Już nikt nie przywróci mnie taką jaką byłam.Nawet nie wiesz jak to kurwesko boli Harry wiesz?
Weszłam pod prysznic,pod ten który wchodziliśmy razem.Ty i Ja pamietasz? Pieniliśmy się nawzajem.Ty mnie ja ciebie.Myłeś mi włosy uważając aby piana nie dostała mi się do oczu.Nienawidziłam tego,a ty dobrze o tym wiedziałeś.
Owinęłam ciało w miekki ręcznik.Ręcznik który dałeś mi na walentynki.Ja dałam Ci taki sam.Otarłam łzy spływające po moich policzkach.Włosy owinęłam mocno aby woda nie kapała na podłoge.
-Stop.Uspokój się.To już nie wróci-powiedziałam do swojego odbicia opierając się o umywalke.Rozrzucone rzeczy wrzuciłam do kosza na pranie.Wyszłam z łazienki.stałam przed szafą.W połowie pustą.Moze gdyby prześwietlić moje serce też tak wyglada.Zabrałeś wszystko,tak jakbyś nie chciał już tu wracać.Ubrałam bielizne.Twoją koszulke znalezioną między moimi, luźne spodenki.Włosy wypuściłam z turbanu,pozwalając aby mokre opadły na moje ramiona.Usłyszałam dzwonek telefonu,leżał na szafce nocnej.Odebrałam nie sprawdzając nawet kto dzowni.
-Hey Aleksis,jak się czujesz?-usłyszałam głos mojej przyjaciółki po drugiej stronie
-Żyje jeszcze,więc sądze że jest dobrze-odpowiedziałam
-Co powiesz na impreze?Dzisiaj w naszym ulubionym klubie?
-Sama nie wiem-zaczełam się wachać
-Och no proszę zgodź się proszę,prosze,prosze
-Okej,przyjedź o 18
-Super-pisneła-Kocham Cie! To do zobaczenia
-Do zobaczenia-rozłączyłam się
***
-Stary wstawaj-usłyszałem głos Horana
-Mhhmmm-wymruczałem przykrywając głowe poduszką
-Wieczorem idziemy do klubu,rozerwiesz się troche.Napijesz się czegoś.Zapomnisz
Tylko że ja nie chce zapomniec.Nie chce zapomnieć tych wszystkich chwil spędzonych razem.To są moje najlepsze wspomnienia,a ich się nie zapomnia.Nie wiem dlaczego pozwoliłem aby do tego doszło.Wymiękłem,to wszystko mnie przerosło.Sprawiłem ból i sobie i osobie na której mi zależało,najbardziej na świecie.
***
-Gotowa?-w drzwiach zobaczyłam moją przyjaciółke Lucy
-Jasne-zabrałam torebke i zamknęłam drzwi
Miałam na sobie zwykłą obcisłą małą czarna,na ramiona nałożyłam czarna ramoneske.Na nogach miałam czarne krótkie conversy. Szykownie prawda?
Po jakiś 15 minutach byłyśmy na miejscu,weszłyśmy bez żadnych problemów.Znalazłyśmy sie w ciemnym klubie,od razu udałyśmy się w strone baru.
-Dwie szkocie-krzyknęłam do barmana
Już po chwili stawiał szklabki przed nami,chwyciłam moja i wzięłąm łyka ciemnego płynu.Kochałam to uczucie rozlewającego się ciepła.Postanowiłam iść na parkiet.
-Chodźmy do baru-krzyknął Horan
-Okej-zgodziłem się
-Dwie szkockie-powiedział Niall w strone kelnera
-Prosze-po chwili otrzymaliśmy nasze zamówienie
-Chodźmy na parkiet-krzyknął blondyn wprost do mojego ucha
-Idź,za poczekam-odkrzyknałem
-Jak chcesz,po chwili mój towarzysz zniknął w tłumie tańczących
-Ide po coś do picia-krzyknęłam do Lucy
-Okej-pokazała gestem,muzyka była strasznie głośna
Przedzierając się przez tłum imprezowiczów,wkrótce dotarłam do mojego celu.
-3 Sex on the beach-powiedziałam do kelnera
Wypiłam szybko całą zawartość szklanek,po chwili poprosiłam o to samo.
-Jestś tu sama?-nagle pojawił się przy mnie jakiś facet
-Coooo?-mruknełąm przeciągle. Tyle alkoholu to nie był zbyt dobry pomysł
-Ta pani jest ze mną-usłyszałam czyjś głos.
Zaraz zaraz,znam ten głos.Aleksis kurwa myśl.Poczułam jak sline dłonie oplatają moje ciało,pomagając mi wstać.Uderzył mnie zapach osobnika.Znam go kurwa.Wysil swoją mózgownice
-Przesadziłaś-ciepły oddech otulił moją szyje
Wiem kurwa,wiem! Harry tylko co on tu robi,nie przychodziliśmy razem z tego co pamiętam
Wyszliśmy na dwór,w twarz uderzyło mnie zimne, nocne londyńskie powietrze.
-Musze...musze iść po Lucy-chciałam się cofnąć jednak chłopak zacieśnł swój uścisk
-Niall się nią zajmie-zapewnił
-Niech będzie-nie chciałam się kłócić byłam pijana
Nagle znaleźliśmy się przy samochodzie,musiał tu stać cały czas.No tak w końu dwaj członkowie poszli do klubu.Obstawa musi być,gdyby paparazzi lub fanki ich zaatakowały.Prosze państwa oto Harry Styles *fajerwerki* Chłopak który skradł mi serce i za chuja nie chce oddać.Wsiedliśmy do auta,nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Przebudziłam się gdy Harry wnosił mnie po schodach.Kochany mój.Owinęłam ręce wokół jego karku, zacisnełam mocnej powieki.
Obudziałam się w swoim łózku.
-Obudziłaś sie-usłyszałm męski głos
Słuszna uwaga Styles,punkt dla Ciebie
Spojrzałam w strone jego źródła,Harry siedział w fotelu,przy łózku.
-Prosze,herbata-podał mi parujący kubek-uważaj na język
Wzięłam od niego naczynie.
-Co ty tutaj robisz?
-Siedze,nie widać?-zaśmiał się lekko
Kochałam ten dźwięk
-Widze kurwa-fuknełam
-Zadziorna nawet o 3 nad ranem,ale wiesz co? Za to właśnie Cię kocham
-Kochasz? To dalczego odszedłeś,dlaczego mnie zotawiłeś,dlaczego zabrałeś wszystko tak jakbyś nie chciał tu wracać.Jakbyś brzydził się tego co było między nami.Jakby to nie miało najmniejszego zanczenia.NAJMNIEJSZEGO rozumiesz? Do boli Harry kurwesko boli.Nie widze Cię obok gdy wstaje,gdy zasypiam.Nie czuje twoich ramion oplatających moją talię w mocnym uścisku.Nie czytam karteczki zostawionej na stole w kuchni o której będziesz,gdzie poszedłeś.chce żeby to wszystko wróciło.Twój zapach,twoje ubrania.Wszystko,nawet twoja jebana szczoteczka Styles!-wyrzucając to wszystko,poczułam ulge.
Poczułam łzy spływajace po moich policzkach
-Shhhhh-nie płacz chłopak znalazł się obok mnie,otulił mnie swoimi mocnymi ramionami-Nie płacz-wyszeptał
-Kocham Cię-wymruczałam
-Też Cię kocham- Harry spojrzał na mnie ocierając łzy
-Wróc.Prosze.Wróc do mnie
-Już wróciłem-uśmiechnął się lekko
Czesc! Wiec oto moj imagin,pierwszy tutaj.Przepraszam was za wszelkie bledy.Ale to moja pierwsza przygoda z blogowaniem i udostepnianiem mojej malej tworczosci xd
Mam nadzieje ze wam sie spodoba! /Wicia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz