czwartek, 13 lutego 2014

Refleksja II

Czasami zastanawiam się czy to nie jest sen.Mam idoli wspaniałe przyjaciółki.Jednak czegoś mi brakuje w tym wszystkim.Brakuje mi Ciebie- chłopaka takiego mojego wymarzonego.Który mówiłby mi ze jestem piękna,całował pocieszał gdy jestem smutna.Dawał słodkie prezenty gdy mam zły dzień.Jednak jeszcze go nie znalazłam.Trafiłam za to  na 5 wspaniałych chłopaków ktòrzy obrócili moje zycie o 360 stopni.Nie znają mojego imienia nie wiedzą gdzie mieszkam.Ale wiedzą że istnieje.I wiesz co? to mnie motywuje.Pewnego dnia bedę na ich koncercie.Uwierze w marzenia.Pewnego dnia spotkam chłopaka tego wymarzonego .Oni pójdą w odstawke.Jednak zawsze będa obecni w moim życiu.Kto pokazał mi że warto mieć marzenia,przyjaciół,mieć dobre stosunki z rodzina? Pewnego dnia wyciagnę karton otworze go i będę wspominać.Pierwszą płyte, pierwszą ksiażkę, pierwszy artykuł, pierwszy wywiad, pierwszy najważniejszy występ.Pokaże to swoim dzieciom.Może nawet wnukom.Może to głupie naiwne dziecinne ale wiesz co? Wole żyć takimi marzeniami niż nie mieć ich wcale.Moje marzenia się spełnią wierze w to każdego dnia.Czasami w nie watpie.Ale ide do przodu.Brne w życie dalej.Nie poddaje się.Wiem że mam dla kogo walczyć.Mam walczyć dla nich pokazać że umiem, potrafie.Bede to wspominać przez całe moje życie
Następna rozkimna xd Nie mam weny na imagin.Może coś przyjdzie na dniach.Ostatnie dni ferii takkk.Trzeba je wykorzystac prawda? Wiec do nastepnego! /Wicia

środa, 12 lutego 2014

Refleksja

Bo nawet kiedy czujesz się samotny masz pamiętać, że jesteś ważny. Gdzieś na świecie jest ktoś, kto Cię kocha. Na pewno jesteś dla kogoś ważny. Masz rodzinę. Nie ważne jak bardzo czasem się ich wstydzisz. Szanujesz. Potrzebujesz. Kochasz. Bo jesteś dobrym człowiekiem. Mimo wszystko. Masz przyjaciół. Wspierają Cię. Pomagają spełnić marzenia. Wspierają kiedy masz gorsze chwile. Łapią łzy i pilnują aby nie było kolejnych. Kiedy nic z tego Cię nie uszczęśliwia masz swojego idola. Osoba, której w ogóle nie znasz. Może nie będziesz miał okazji poznać. Zaprzyjaźniasz się z nim. Dajesz mu wsparcie. On daje Ci bezpieczeństwo. Daje Ci chwile zapomnienia. Kochasz go za każdą decyzje. Szanujesz każdy wybór. Wspierasz w złych momentach. W zamian obrażają Cię jak tylko się da. Nie wytrzymujesz. Sięgasz po żyletkę. Tniesz się. Okaleczasz swoje piękne ciało. Nie ważne ile ważysz. Ile masz wzrostu. Jak wyglądasz. Jakiej długości masz włosy. Jesteś wyjątkowy a Twoje ciało jest piękne. I nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Każda sławna osoba uczy czegoś innego.

Rozmawiałam ostatnio z moją kuzynką zza granicy. Powiedziała, mi jak bardzo kocha Justina Biebera. Rozpłakała się gdy patrzyła na swoje blizny na nadgarstkach. Ale powiedziała, że on ją uratował. Rozumiecie? Oni się nie znają. Ale Justin ją uratował. Bo uwierzyła. I powiedziała sobie Never Say Never.

Justin Bieber nauczył mnie „ Nigdy nie mówić nigdy” oraz „ Wierzyć”. Dzięki niemu mam wiarę w to co robię. Dał nadzieję na lepsze jutro. Bo może akurat jutro jest ten dzień w którym spełnią się Twoje marzenia.

Demi Lovato nauczyła mnie co to znaczy pojęcie Stay Strong. Pokazała co potrafi. Jak bardzo jest silna. Jak MY powinniśmy być silni. Nie poddawać się. Bo gdy się poddamy przegramy walkę. Walkę o nasze szczęście.

One Direction. Piosenka What the makes You beautiful. Po usłyszeniu tej piosenki codziennie rano wstawałam z łóżka. Patrzyłam w lustro i mówiłam sobie „ Jesteś piękna”. Little Things. Kolejna piosenka która udowodniła nam, że warto kochać w sobie każdą najmniejszą rzecz. Nawet niedoskonałości.

Ed Sheeran. Milion słów spisanych na kartkę. Milion łez wylanych przy barwie tego głosu. Nauczył mnie wiele rzeczy. Jak walczyć o swoje. Jak być silną. Jak akceptować siebie. Bardzo wiele mu zawdzięczam.

Jasmine Villegas. Jak dużo ludzi ją obrażało z powodu Justina Biebera. Zobaczcie jak dużo przeszła. Włączcie sobie piosenkę Didn’t Mean It. Straszne prawda? Być bitym przez swoją własną miłość. Ale ludzie o tym nie wiedzą. Bo oceniają „Książkę po okładce. Nie wgłębiają się w treść”.

Każdy z nas ma swoją historię. Ma swoje problemy. Ale nie okaleczajmy się. Kochani spójrzmy na swoich idoli. Kochamy ich prawda? Jeśli nie macie przyjaciół, nie macie wsparcia w rodzinie to zróbcie to dla kogoś takiego jak Justin Bieber, Demi Lovato, One Direction, Ed’a Sheeran’a, Jasmine Villegas. Oni dali radę. Ty też dasz. Bo oni w Ciebie wierzą. Bo ja w Ciebie wierzę.

A więc : Never Say Never, Believe, Stay Strong, What The makes You beautiful, Little Things, Give me love, The a Team, Didn’t Mean It. Pamiętajcie o tych paru słowach. One Wam pomogą. Tak jak pomagają mi każdego dnia.



Znalazłam to kiedyś na twiterze,to były moje początki xd Musialam to zapisac,czasami gdy nie daje sobie rady,cos mnie przerasta,mam milion rzeczy do zrobienia a zero checi,mam milion mozliwych rozkmin otwieram sobie ten dokument i czytam.Po prostu.
Nie mam ostatnio weny,postaram sie wam cos napisac ale nie obiecuje :/ Nie wiem czy ktos czyta,ale do nastepnego! /Wicia

niedziela, 9 lutego 2014

Imagin VI

Obudziły mnie promienie słońca przebijające się do pokoju.Poczułem ze ktoś leży na moim torsie.Ahhhh to Ty.Twoje długie włosy zakrywały ci połowe twarzy.Wygladałaś tak słodko.Delikatnie odsunąłem je z twojej twarzy.Konciki twoich ust unosiły się ku górze w lekkim uśmiechu.Długie rzęsy dotykały delikatnie zaróżowionych policzków.Mruczałaś coś pod nosem.Reką zaciśniętą w pięść trzymałaś kurczowo moją białą koszulke.Byłaś taka delikatna.Taka krucha.Moja reka mocno oplatała twoja talie.Nie chciałem cię wypuścić.Chciałem abyś była moja.Abym codziennie mógł budzić się obok ciebie.Wieczorem rozmawiając przytuleni w łóżku o tym co nam się przytrafiło.Zasypiając wtulonym w twoje długie słodko pachnące włosy.Przyciskając cie do piersi tak abyś mi nie uciekła.Czuć twoje usta na swoich.Całować twoją szyje.Obejmować cię tak aby wszyscy widzieli że jesteś moja.Tylko moja.Jednak to nie miałoby sensu.My dwójka przyjaciół.Wspierających się  we wszystkim.Dopingująca siebie w najważniejszych  życiowych decyzjach.Ocieracz łez gdy zerwie z tobą chłopak.Mowiąc jakim był chujem.Mówiąc że nie zasługiwał na ciebie.Przyjaciele mówią że pasujemy do siebie.Jednak zawsze znajdujemy przeciwieństwa swoich osobowości,a poźniej cierpimy.

Stałem przy balcie robiąc nam herbatę
-Ałłł-syknąłem z bólu
Oparzyłem się gorącym czajnikiem.Przytknąłem palec do ust w celu złagodzenia bólu.
-Chodź.Trzeba włożyć pod zimną wode-powiedziałaś podchodząc do mnie
Pociągnęłaś w kierunku zimnego strumienia wody.
-Już nie boli co?-zapytałaś po chwili patrząc mi w oczy.
-Nieeeee-mruknąłem-Zrobiłem  herbate-Wskazałem głową na dwa parujace kubki
-Yhmmm-wzięłaś jeden i usiadłaś przy stole.Podążyłem w twoim kierunku.Chwytając swój kubek
-O której wylatujesz?
-O 22-powiedziałem biorąc łyka ciepłego płynu
-Yhmm-wymruczałaś
Siedzieliśmy w ciszy.Przesuwałaś swoje małe dłonie nerwowo po kubku.
-Wiesz....że będe tęsknić?-powiedziałaś nagle
-Ja też.Nawet nie wiesz jak  czasami brakuje mi takich spokojnych dni
-Dzięki którym możesz się wyspać?-zażartowałaś
-Taaaak-potwierdziłem śmiejąc się.
Wkrótce nasz śmiech wypełnił kuchnie
-Będe się zbierać,musze się jeszcze spakować-powiedziałem kierując się do drzwi
-Jasne-przytaknełaś
Zakładałem swoje air maxy.
-Mam coś dla ciebie-powiedziałaś podając mi pudełeczko
-Co to?-zapytałem z zaciekawieniem
-Otwórz
W pudełku znajdowała się bransoletka z wygrawerowanymi inicjałami.Naszymi inicjałami i znak nieskonczoności
-Dziękuje
-Oznacza naszą przyjaźń.Wiesz nieskończoną
-Yhmmm-spojrzałem ci w oczy przygryzając wargę
Tak strasznie chciałbym cię pocałowac,poczuć twoje usta na moich.
I nagle przysunęłaś się bliżej mnie. Wysunęłaś szyje.Poczułem twoje słodkie usta na swoich.Potrzebowałem ułamka sekundy aby ogarnąć co się dzieje.Odwzajemniłem pocałunek,objąłem ramionami.Wkrótce nasze jezyki się odnalazły.Zaczęliśmy całować się z coraz większą zwziętością

Zaczerpnęliśmy powietrza.Popatrzyłem na ciebie.Na twoje zaróżwione policzki i zaczerwienione od pocałunku usta.
-Musze iść-otworzyłem drzwi
Znowu mnie pocałowałaś tym razem delikatniej
-Bede tęsknić-powiedziałaś przygryzając warge
-Zadzwonie jak dolece-powiedziałem i wyszedłem.
Tak po prostu zostawiłem cię tam.Nawet nie wiesz jaką miałem ochote aby zostać jeszcze,smakować twoich ust.Nie wiesz jakie to zajebiste uczucie mieć coś o czym zawsze marzyłeś.


-Zadzwoń do niej.Widze jak tęsknisz-powiedział Harry
-Niee.Jest teraz pewnie zajęta
-Jak chcesz-mruknął
Wiem ze chciał mi pomóc.Co miałem do niej zadzwonić i powiedzieć: Hey wiem że jesteśmy przyjaciółmi ale kocham cię?
Nie zdobyłbym sie na taką odwage.
Pasażerowie lotu 123 proszeni są o udanie się na odprawe.Wstałem z krzesełka,ruszyłem w wyznaczonym kierunku idąc za Harrym i resztą.Staliśmy w dużej kolejce.Nadeszla moja kolej.
-Niall,Niall!-usłyszałem czyjeś wołanie obejrzałem się  za siebie zobaczyłem ją.W legginsach szarych emu nieogarniętym koku i  mojej bluzie.Rzuciła mi się na szyje
-Kocham Cię.Tak strasznie Cię Kocham-wyszeptała całując mnie

Witajcie! Jestem u babci bez pełnego dostepu do neta xd Dodaje wam coś żeby nie było że się obijam.Sądziłam że dostane jakiejś weny tutaj,cisza spokój brak internetu.Mam pomysł,jeden aż xd Musze go poskładać w jakąś sensowną całość.Rozpisuje się a nawet nie wiem czy ktos to czyta.Trudno bede pokazywac to swoim wnukom :D
Do nastepnego!/Wicia

sobota, 8 lutego 2014

Imagin V

Wracałam do domu układając sobie w głowie całą przemowę, którą chciałam mu powiedzieć. Kocham go, naprawdę, ale nie radzę już sobie z tym wszystkim. Uznałam że już najwyższy czas powiedzieć mu co czuje. Chciałam mu wszystko wygarnąć. Dotarłam do domu, nie było go na dole więc wbiegłam po schodach na pierwsze piętro. Znalazłam go w naszej sypialni, chciałam się odezwać ale kiedy go zobaczyłam głos utknął mi w gardle. Siedział oparty o ścianę pod oknem, nie zwrócił nawet na mnie uwagi, jego wzrok był wlepiony w strzykawkę którą trzymał w rękach.
-Niall…-jęknęłam cicho. Jego błękitne oczy powędrowały na mnie. Czułam że w do moich oczu napływają łzy, ale nie pozwoliłam im wypłynąć. Znowu to robi, a ja tak cholernie chciałam podejść i wyrwać mu to świństwo z rąk ale stałam sparaliżowana.
-Gdzie byłaś? –spytał ochrypłym głosem.
-U Matry.
-Całą noc? –warknął.
-Tak, a co miałam robić? Siedzieć i patrzeć jak się zabijasz? –wyrzuciłam ręce w powietrze. Nie odpowiedział, no w sumie co miał powiedzieć. –Niall myślę że to już zaszło za daleko. –znowu nic nie powiedział tylko na mnie patrzył. – Powiedz coś.
-Co? Co mam mówić Kate?
-Musisz przestać.
-To niemożliwe.
-Nie! Nie ma rzeczy niemożliwych, zabijasz się nie rozumiesz? Dlaczego nie przestaniesz? Albo chociaż nie spróbujesz?
-Bo nie umiem! Myślisz że nie chcę? Cholernie chciałbym to zostawić i żyć jak każdy inny, ale nie umiem, wszedłem w to zbyt głęboko i już się z tego nie wygrzebię, nie dam rady rozumiesz?
-Jakbyś naprawdę chciał to zostawić zrobiłbyś to, próbowałbyś, mogłabym ci pomóc, z reszta cały czas chce ci pomóc ale ty mnie odpychasz. Nic nie robisz z tym, tylko się zabijasz, a najgorsze jest że robisz to świadomie i że nie obchodzi cię nikt inny, twoja rodzina, przyjaciele, ani nawet ja.
-Nie mów tak, jesteś dla mnie najważniejsza, kocham cię. –powiedział to tak oschle że nie byłam pewna czy mam w to wierzyć.
-Gdyby tak było dałbyś sobie pomóc.
-I tak już nie ma dla mnie ratunku.
-Czyli wolisz się zaćpać na śmierć?! –krzyknęłam, nie wytrzymałam łzy spłynęły po moich policzkach. To było straszne, widziałam jak się zabija, a nie mogłam mu pomóc. Co miałam robić? –Jeśli już serio nie chcesz zrobić tego dla siebie to zrób to dla mnie! – pokręcił tylko głową. Przykucnęłam przed nim, opierając ręce na jego kolanach. –Zabijasz się.
-Bez tego też nie przeżyję. –spuścił wzrok.
-Na pewno pożyjesz dłużej niż z tym. –znów tylko pokręcił głową. Dlaczego to musi być takie trudne?- Czyli nie odpuścisz za nic? Zawsze wybierzesz to gówno?
-Przepraszam, ale tak. –powiedział smutno. Moje serce chyba się na chwilę zatrzymało.
-A jakbyś miał wybierać między mną a tym, to co? – spytałam. Jego oczy szeroko się otworzyły.
-Nie wiem, nie umiem wybrać. Nie przeżyje ani bez tego, ani bez ciebie. Zrozum ze nie ma dla mnie ratunku. Nie ważne jaką drogę wybiorę. Jeśli będę dalej ćpać to umrę, jeśli to odstawię umrę, jeśli odejdziesz umrę, jeśli zostaniesz to i tak umrę nie ważne czy przestane brać czy nie. Z tej sytuacji nie ma wyjścia.
-Zawsze jest jakieś wyjście, może chujowe ale jest. –próbowałam mimo wszystko go przekonać.
-Moim wyjściem z tej sytuacji jest śmierć. – nie wierzyłam w to, że to mówił, jak on mógł, on się z tym od tak pogodził, przerażało mnie to. – Zrozumiem jeśli odejdziesz, kto chciałby być z ćpunem? –nie byłam w stanie z wydusić z siebie słowa. Załkałam cicho. – Idź. Znajdziesz sobie lepsze życie, lepszego chłopaka.
-Nie, nie ma lepszego, Niall kurwa kocham cię. –płakałam, widziałam go coraz gorzej przez łzy w oczach. Przyłożył strzykawkę do ręki. Chciała go powstrzymać, ale wyprzedził mnie.
-Nie mów nic, to bez sensu i tak to zrobię. Odejdź, zapomnij o mnie, ale nie zapominaj że cię kocham i nigdy nie przestanę. Przepraszam. –powiedział i wstrzyknął sobie do krwi kolejną porcję narkotyków. Odsunęłam się od niego. Nie umiałam na to patrzeć.
-Nienawidzę cię! –wrzasnęłam i wybiegłam z pokoju. Chwiejnym krokiem zbiegłam po schodach nie przestając płakać. Zatrzymałam się na końcu, nie mając na nic siły usiadłam na podłodze i płakałam dalej. Spojrzałam w górę, stał u szczytu schodów, patrzył na mnie jakby nigdy nic się nie stało. Widziałam jego przekrwione oczy, worki po nimi, suche usta. Mimo wszystko nie obchodziło go nic, przynajmniej tak wyglądał. Po chwili ruszył się i zaczął schodzić po schodach. Zerwałam się na równe nogi, chciałam stamtąd uciec, ale wtedy Niall zachwiał się na schodach, nie zdążył chwycić się barierki. Zaczął spadać, krzyknęłam przerażona kiedy jego ciało wylądowało koło moich stóp.
-Niall! –uklęknęłam obok niego, chwytając jego twarz w dłonie. –Niall, proszę otwórz oczy. –załkałam. Nie wiedziałam co robić, co się z nim stało, czy to koniec? Nie, odpędziłam szybko tę myśl. Drżącymi dłońmi wybrałam numer na pogotowie. Dławiąc się łzami wyjaśniłam mojemu rozmówcy co się stało, powiedzieli że zjawią się jak najszybciej jak to możliwe. Cały ten czas oczekiwania na karetkę spędziłam nad ciałem mojego ukochanego, trzymając w dłoniach jego twarz i wycierając zakrwawione czoło. Kiedy przyjechali zrobiłam im miejsce żeby mogli wnieść nosze czy coś tam, ale tego nie zrobili. Nie pewnie patrzyłam na wszystkich lekarzy. Tylko jeden z nich przykucnął przy Niallu i przyłożył palce do jego szyi, po czym spojrzał na mnie smutno. Nie wiedziałam co się dzieje, dlaczego go nie ratują, czemu tylko się tępo patrzą. Lekarz pokiwał przecząco głową do reszty. W końcu podeszli do Nialla i wynieśli go z domu.
-Przykro mi. –powiedział lekarz.
-C-co? Niby czemu? –byłam zdezorientowana.
-On nie żyje. –powiedział cicho. Moje serce się zatrzymało. To niemożliwe, to się nie dzieje naprawdę. –Niedługo dowiemy się co było dokładną przyczyną śmierci. Będziemy dzwonić. Potrzebuje pani pomocy lekarskiej? – pokręciłam głową, jedyne czego pragnę to być sama. –Na pewno?
-Tak. –wydusiłam z siebie. Wyszedł. To koniec. Zabrali mi go. Na zawsze.

Kiedy wtedy powiedział mi, że kiedy odejdę umrze nie sądziłam, że mówił prawdę i że to się stanie tak szybko. Umarł od upadku, od tego cholernego upadku. Może gdybym nie wyszła nie stało by się to, gdybym z nim została, gdybym nie była taka samolubna. To mnie tak bolało, to nie miało się stać, nie teraz i nie w ten sposób. Nie miałam teraz na nic siły, nawet już nie płakałam. Tylko żałowałam. Może i miał rację, że umarłby wcześniej czy później, ale najbardziej bolało mnie to ze ostatnie słowa jakie ode mnie usłyszał brzmiały „nienawidzę cię”, a to nie była prawda. Ja go kochałam, kocham i będę kochać już zawsze. Co będę robić dalej? Nie wiem, nie mam pojęcia, czy będę robić cokolwiek, ale chcę, chcę wstać, wyjść, iść, szukać szczęścia. Wiem że on by tego chciał, chciał dla mnie zawsze jak najlepiej, przy nim byłam najszczęśliwsza i tak jak powiedział będzie mnie kochał wiecznie, a ja jego. To daje mi siłę, ta siła to jego miłość. Kiedyś może go spotkam, gdzieś daleko, wtedy mu podziękuje za ta miłość i za tą siłę, dzięki której potrafiłam żyć dalej. 




Przepraszam za poślizg, miał być wcześniej ale wyszło inaczej. Jeszcze raz przepraszam :/ Pierwszy raz napisałam imagin o takiej tematyce i myślę że nawet mi wyszedł. Ale nie wiem, o gustach się nie dyskutuje. W każdym razie już trochę późno więc dobranoc i do następnego :D /Paula 

czwartek, 6 lutego 2014

Imagin IV

Słyszałam stukot moich szpilek coraz częściej kiedy przyspieszałam kroku. Byłam już spóźniona. Zobaczyłam migotający neon z nazwą klubu. Cieszyłam się że w końcu zobaczę tych wszystkich ludzi. Strasznie za nimi tęskniłam przez te lata. O kim mówię? Oczywiście o mojej ukochanej klasie. Cieszyłam się że udało się zorganizować spotkanie. Cały dzień zastanawiałam się czy będzie na nim Harry. Liczyłam na to bardzo, ale jednak wątpiłam, w końcu jest sławny i nie ma czasu na takie pierdoły jak jakieś spotkania klasowe. Jednak z nadzieją weszłam do klubu i odnalazłam w tłumie znajome twarze. Szybkim krokiem podeszłam to całej grupy.  
-O matko Vicki! –zapiszczała Bella. –To ty? Jak dawno cię nie widziałam! –dziewczyna zamknęła mnie w uścisku. Potem przywitałam się z każdym, oprócz jednej osoby, mojej idealnej osoby. Której tak jak sądziłam nie było.
-Patrzcie! Czy to nie nasza gwiazdka?- krzyknął Will. Odwróciłam się i zobaczyłam bujne ciemne loki. Moje serce przyspieszyło a na twarzy pojawił się uśmiech. Harry, moja szkolna miłość, która nadal siedzi głęboko w moim sercu wyganiając inne. Nie mówię, że nie miałam chłopaka, oczywiście miałam ale żaden z nich nie był dobrym wyborem. Przez cały ten czas odkąd Harry poszedł do xfactora i jego życie tak się zmieniło ja chyba nadal stałam w miejscu. Był moim najlepszym przyjacielem, nawet nie zauważyłam kiedy zaczęłam się w nim zakochiwać. Nigdy nie odważyłam się mu tego powiedzieć, ale myślę że przyszedł na to czas. Nie wiem czy jeszcze kiedyś go zobaczę na żywo, więc powiem mu to dzisiaj, powiem wszystko, nie ważne czy mnie zrozumie, wyśmieje, zrobię to.
Chłopak zaczął witać się z każdym, aż w końcu przyszedł czas na mnie. Oplotłam swoje ramiona na jego szyi, a on objął mnie w talii.
-Hej piękna. –powiedział mi do ucha i cmoknął w policzek. Zamówiliśmy sobie drinki, siedzieliśmy razem, rozmawialiśmy, śmialiśmy się jak za starych czasów. Po jakimś czasie ludzie zaczęli znikać w tłumie tańczących ludzi. Wypiłam kolejnego szota i wstałam aby przesiąść się i zająć miejsce obok loczka.
-No to co tam Harold? –spytałam siadając obok.
-Wow! Jesteś wstawiona! –zaśmiał się.
-Nie wcale nie! –zaprotestowałam.
-Ile wypiłaś?
-Mało. Przestań, powiedz mi lepiej co tam u ciebie.
-Jakoś leci.
-No tak jasne jakoś leci, wśród milionów dolarów i nastolatek piszczących na twój widok.
-Nie przesadzaj. –szturchnął mnie. Położyłam głowę na jego ramieniu i zachichotałam pod nosem. No dobra może byłam pijana, ale tylko trochę. –A co u ciebie? –spytał.
-Nudno. –powiedziałam i wydęłam dolną wargę.
-No pewnie dlatego że już się ze mną nie przyjaźnisz.
-Tak to wszystko twoja wina, bo wolałeś sławę ode mnie. –wypaliłam.
-Nie mów tak, nie lubię tego słowa.
-Sława, sława, sława! –zaczęłam krzyczeć, chłopak zaczął mnie łaskotać. –Przestań! –krzyknęłam i wyrwałam mu się. Sięgnęłam po wódkę stojącą na stoliku i nalałam do dwóch kieliszków. Podałam jeden Harremu, a swój szybko przyłożyłam do ust i opróżniłam.
-Ja dziś nie piję. –powiedział. Spojrzałam na niego i pokręciłam głową. Zabrałam od niego kieliszek i wypiłam zawartość. Tym razem to on pokręcił głową i przewrócił oczami.
-No co nie mogło się zmarnować. – powiedziałam. –Harry…-zaczęłam, a on spojrzał na mnie pytająco.  Bez zastanowienia wgramoliłam mu się na kolana. –Tęskniłam za tobą wiesz?
-Ja za tobą też. –odpowiedział z uśmiechem.
-Przemyślałam dziś coś i stwierdziłam że muszę ci powiedzieć.
-Ale co?- zaśmiał się.
-Byłeś moją pierwszą miłością. –spojrzałam mu w jego szeroko otwarte oczy. Chyba chciał coś powiedzieć ale nie umiał wydusić z siebie słowa. –No.. podkochiwałam się w tobie, ale nie umiałam ci powiedzieć. –wzruszyłam ramionami.
-Naprawdę?- wydusił w końcu.
-Tak.
-Jak długo to trwało?
-Tak właściwie to, to trwa nadal. –spojrzałam w dół unikając jego wzroku. Położył swoje duże dłonie na moich policzkach i uniósł moją twarz w górę. Nasze oczy się spotkały.
-Dlaczego mi nigdy nie powiedziałaś?
-Nie chciałam niszczyć naszej przyjaźni.
-Nie zniszczyłabyś. –spojrzałam na niego pytająco. Nie zdążyłam nic powiedzieć kiedy Harry przycisnął swoje wargi do moich.  W moim brzuchu obudziło się stado motyli. Objął mnie w tali i przyciągnął bliżej siebie. Wplotłam palce w jego włosy kiedy nasze języki zaczęły się niepewnie dotykać, po chwili jednak znalazły wspólny rytm łącząc się w namiętnym pocałunku. Harry pierwszy przerwał pocałunek, oparł swoje czoło o moje.
-Zawsze chciałem to zrobić. –powiedział.
-Tylko to? –poruszyłam znacząco brwiami. Widziałam w jego oczach podniecenie.
-Nawet nie wyobrażasz sobie ile bym chciał z tobą rzeczy robić. –szepnął mi do ucha i pocałował mnie tuż pod nim. Przeniósł swoje usta na moją szyję, namiętnie ją całując. Jego ręce wędrowały w dół moich pleców. Jęknęłam cicho.
-Harry, może lepiej nie tu. –zatrzymał swoje ruchy. Podniósł głowę i spojrzał mi prosto w oczy. –Zapraszam do mnie. –zachichotałam. Chłopak ukazał swoje białe zęby i uśmiechu.
-Jesteś pewna? –spytał na co przewróciłam oczami.
-Niczego w życiu nie byłam tak pewna. –znów szeroko się uśmiechnął, a chwile po tym wyszliśmy z klubu.









No i mamy kolejny, nie chce mi się zbyt rozpisywać, nie wiem nawet czy ktoś to czyta, ale jeśli tak to następny pojawi się pewnie jutro, bo mam pewien pomysł. /Paula

środa, 5 lutego 2014

Imagin III

Chciałabym poczuć jego duże dłonie na swojej talii.Silne ramiona oplatajace moje kruche cialo w uścisku.Aby jego ciepły oddech otulał moja szyje gdy szepcze mi słodkie słówka.Poczuć jego rekę na mojej.Jego uścisk który dodaje mi odwagi.Chciałabym pobawić się jego przydługimi włosami.Być zazdrosna o wszystkie dziewczyny patrzące na niego.Aby podszedł do mnie na ich oczach i pocałował przeciągle.Poczuć jego słodkie pełne usta na moich.Poczuć jego zapach który uderza w moje nozdrza.Budzić się obok niego.Kłaść głowe na jego silnym torsie.Zasypiać z jego reką oplecioną wokół mojej talii.Nosić koszulki pachnace nim.Uśmiechać się na jego widok gdy stoi przy kuchence w samych bokserkach  robiąc nam śniadanie.Przygryzać warge.Wspierać go.Być dla niego najważniejsza.Aby mówił mi jak bardzo mnie kocha.Żeby po prostu był.   
-Chcesz margarite?-glos mojej przyjaciółi przedarł się przez moje mysli
-coo?-wydukałam
-gdzie znowu byłaś-westchneła-Harry idzie po drinki
-Ahhhh.Tak poprosze-uśmiechnelam sie krzywo w strone Stylesa
-Jak sobie ksieżniczka życzy
-Ughhh.Nienawidze go
-Nie przesadzaj.Wrocil z 8 miesiecznej trasy,jest zmęczony
-Taak ale na docinanie mi ma zawsze siłe
-Ochhh.Nie przesadzaj
-Nie mam przesadzać?! Serio? Nie pamiętasz jakie piekło wyżądzał mi w liceum? Jak ze mnie szydził?
-Przestań.Zmienił się,naprawdę.To było dawno.Każdy się tak zachowywał
-Jak zawsze trzymasz jego strone!
-Uspokój się.Prosze
-Nie! Właśnie że nie! Nie wiem po co tu przyszłam.Co żeby spotkać się ze znajomymi? Sorry ale on nie jest moim znajomym!

Ubrałam szybko kurtke i szalik.Zabralam torebke i ruszyłam ku wyjściu,chciałam znaleść się jak najdalej stąd.Nagle wpadłam na kogoś.
-Łohhoo przystopuj-silna ręka chwyciła mnie za ramie
Spojrzałam w góre.Styles.Kurwa.
-Puść mnie-wysyczałam przez seby
-Już idziesz?-zapytał... zawiedzeniem?
-Nie widać?-parsknełam
-Wiesz co? Też nie chce mi się tam siedzieć.Odprowadze cię.
-Ughhhh.A paparazzi? Fani?
-Jebać ich.Dziś jestem cały twój-wyszeptał mi do ucha
-Jak ja cię nienawidze Styles-westchnełam
-Ja ciebie też Peterson
Harry poszedł po swoją kurtke.Jego sylwetka byla idealna.Ciekawe jak prezentuje sie bez ubran.Ughhh Vicki kurwa.Przestań
-Tęskniłaś?
-Za tobą? Nigdy-powiedziałam i ruszyłam ku wyjściu
-Zadziorna jak zawsze-mruknał i poszedł za mną

Szliśmy w milczeniu przez ulice nocnego Londynu.Znajdowaliśmy sie już prawie pod kamienicą gdzie znajdowalo się moje mieszkanie
-Dlaczego mnie tak nienawidzisz co?-nagle cisze przerwał głos Stylesa
-Co? Nagle cię to interesuje? Nie dawałeś mi żyć przez 4 lata.Każdego dnia musiałam znosić twoje jebane obelgi,a ty teraz pytasz dlaczego cię nienawidze? Dobra.Powiem ci.Nienawidze tego twojego chamskiego uśmiechu.Tego jak pokazujesz ze inni sa gorsi od ciebie.Jak rzucasz we wszystkich tym wzrokiem pokazującym wstręt.To że zawsze musisz być w centrum uwagi.To ze nie liczysz sie ze zdaniem innych.Nienawidze cie za to w jaki sposób wtargnąłeś do mojego serca.I wiesz co Styles? Kocham cie i nienawidze jednocześnie.Pokochałam cię swoim głupim sercem.Ale ty tego nie widzisz.Jesteś zapatrzonym w siebie gnojkiem.
Odwrociłam się w strone wejścia.Zaczeło kropić.Padało coraz bardziej.
Zaczęłam szukać kluczy
-Kurwa-zaklnęłam pod nosem
-Vicky-wyszeptał Harry.Znajdował się za moimi plecami
-Co?-fuknełam
Chlopak chwycił mnie za przedramie i odwrócił tak że znajdowaliśmy sie twarzą w twarz.Chwycił ją  w swoje duże dłonie i przycisnął swoje usta do moich.Ułamek sekundy zajeło mi pojęcie tego co się dzieje.Odwzajemniiłam pocałunek.Chłopak wsunął swój jezyk między moje wargi odnajdując mój. Serce przyspieszyło swój  rytm.Poczułam motylki w brzuchu.Jeszcze nigdy całujac się nie czułam czegoś takiego.Jeknełam w rozkoszy.Chłopak uśmiechnął się na ten dźwięk.Po chwili odsuneliśmy sie od siebie,by zaczerpnąć powietrza.Spojrzałam na niego.Jego klatka unosiła się w góre i w doł w szybkim tempie.Znowu przycisnął  swoje usta do moich.Poczułam jego ciepłą ręke na swoich plecach.Drugą trzymał moja twarz tak jakby bał się że uciekne.Wsunełam rekę w jego mokre już od deszczu loki nie przestając go całować.Chłopak zamruczał zadowolony gdy lekko je pociągnełam.Odsunął sie i oparł swoje czoło o moje.
-Kocham cie-wyszeptał i lekko musnał moje usta.
-Ja ciebie tez
-Nie mów tak.Chce usłyszeć całe zdanie.No.
-Jakie?-powiedziałam drocząc sie z nim
-No wiesz.Dwa wyrazy.8 liter
-Kocham Cię-powiedziałam i  znów pocałowałam
Nie przeszkadzał nam deszcz.Teraz liczyliśmy się my.
-Chodźmy do środka-powiedział Harry odsuwając się-Wiesz co?
-Mhmmm
-Spełniłaś moje marzenie
-Jakie?-uniosłam brew w zaciekawieniu otwierając drzwi
-Chciałem pocałowac Cię od dawna i zawsze marzyłem o pocałunku w deszczu

Więccccc witajcie! Kolejny imagin.Pisany na telefonie,poprawiałam go na znaki polskie więc mam już dość na dziś literek.Mam nadzieje że ktoś tu wchodzi :/ Do następnego!/Wicia

Imagin II

To już tydzień od kiedy nie jesteśmy razem.Tydzień,siedem jebanych dni.Dla niektórych to krótko.Jednak gdy kochałeś tą osobę.....nadal ją kochasz to trudne.Nie budzisz się obok niego.Nie czujesz jego zapachu.Jego szafa jest pusta.Brak szczoteczki w kubku nagle Ci przeszkadza i pomyśleć że nigdy nie zwracałaś na to uwagi.Uwagi na te małe rzeczy.Małe a tak strasznie ważne.

Zasłony w naszym pokoju,zasłony które razem wybieraliśmy.Teraz to mój pokój.Poduszki.Poszewki.Pościel.Ramki w których znajdowały...znajdują się nasze zdjecia.Tyle wspomnień zmkniętych w czterech ścianach.Wstaje z łózka,łózka w którym kiedyś leżeliśmy razem.Pamiętam deszczowe wieczory.Leżeliśmy wtuleni w siebie rozmawiając o przyszłosci.Postanowiłam wstać,zakręciło mi się w głowie z dużo płakania i leżenia jak na jeden tydzień.Jakoś trafiłam do łazienki.spojrzałam w lustro.Czarna zapinana bluza zsuwała mi się z ramienia.Bluza która kiedyś należała do ciebie,pachniała jeszcze twoim zapachem.Spodenki spadające z bioder.Włosy niemyte od kilku dni zwisały na czubku głowy w koku lub czymś co kiedyś było kokiem.Brak makijażu na mojej twarzy to nowość.Był to pierwszy dzień w którym doprowadzam się do pełnego porządku.Od dnia w którym powiedzaiłeś że to koniec.Koniec nas,koniec mnie.Razem z twoim odejściem odeszła cząstka mnie,która już nidy nie wróci.Już nikt nie przywróci mnie taką jaką byłam.Nawet nie wiesz jak to kurwesko boli Harry wiesz?

Weszłam pod prysznic,pod ten który wchodziliśmy razem.Ty i Ja pamietasz? Pieniliśmy się nawzajem.Ty mnie ja ciebie.Myłeś mi włosy uważając aby piana nie dostała mi się do oczu.Nienawidziłam tego,a ty dobrze o tym wiedziałeś.
Owinęłam ciało w miekki ręcznik.Ręcznik który dałeś mi na walentynki.Ja dałam Ci taki sam.Otarłam łzy spływające po moich policzkach.Włosy owinęłam mocno aby woda nie kapała na podłoge.

-Stop.Uspokój się.To już nie wróci-powiedziałam do swojego odbicia opierając się o umywalke.Rozrzucone rzeczy wrzuciłam do kosza na pranie.Wyszłam z łazienki.stałam przed szafą.W połowie pustą.Moze gdyby prześwietlić moje serce też tak wyglada.Zabrałeś wszystko,tak jakbyś nie chciał już tu wracać.Ubrałam bielizne.Twoją koszulke znalezioną między moimi, luźne spodenki.Włosy wypuściłam z turbanu,pozwalając aby mokre opadły na moje ramiona.Usłyszałam dzwonek telefonu,leżał na szafce nocnej.Odebrałam nie sprawdzając nawet kto dzowni.

-Hey Aleksis,jak się czujesz?-usłyszałam głos mojej przyjaciółki po drugiej stronie
-Żyje jeszcze,więc sądze że jest dobrze-odpowiedziałam
-Co powiesz na impreze?Dzisiaj w naszym ulubionym klubie?
-Sama nie wiem-zaczełam się wachać
-Och no proszę zgodź się proszę,prosze,prosze
-Okej,przyjedź o 18
-Super-pisneła-Kocham Cie! To do zobaczenia
-Do zobaczenia-rozłączyłam się

                        ***
-Stary wstawaj-usłyszałem głos Horana
-Mhhmmm-wymruczałem przykrywając głowe poduszką
-Wieczorem idziemy do klubu,rozerwiesz się troche.Napijesz się czegoś.Zapomnisz

Tylko że ja nie chce zapomniec.Nie chce zapomnieć tych wszystkich chwil spędzonych razem.To są moje najlepsze wspomnienia,a ich się nie zapomnia.Nie wiem dlaczego pozwoliłem aby do tego doszło.Wymiękłem,to wszystko mnie przerosło.Sprawiłem ból i sobie i osobie na której mi zależało,najbardziej na świecie.

                        ***

-Gotowa?-w drzwiach zobaczyłam moją przyjaciółke Lucy
-Jasne-zabrałam torebke i zamknęłam drzwi
Miałam na sobie zwykłą obcisłą małą czarna,na ramiona nałożyłam czarna ramoneske.Na nogach miałam czarne krótkie conversy. Szykownie prawda?

Po jakiś 15 minutach byłyśmy na miejscu,weszłyśmy bez żadnych problemów.Znalazłyśmy sie w  ciemnym klubie,od razu udałyśmy się w strone baru.

-Dwie szkocie-krzyknęłam do barmana
Już po chwili stawiał szklabki przed nami,chwyciłam moja i wzięłąm łyka ciemnego płynu.Kochałam to uczucie rozlewającego się ciepła.Postanowiłam iść na parkiet.

-Chodźmy do baru-krzyknął Horan
-Okej-zgodziłem się
-Dwie szkockie-powiedział Niall w strone kelnera
-Prosze-po chwili otrzymaliśmy nasze zamówienie
-Chodźmy na parkiet-krzyknął blondyn wprost do mojego ucha
-Idź,za poczekam-odkrzyknałem
-Jak chcesz,po chwili mój towarzysz zniknął w tłumie tańczących

-Ide po coś do picia-krzyknęłam do Lucy
-Okej-pokazała gestem,muzyka była strasznie głośna

Przedzierając się przez tłum imprezowiczów,wkrótce dotarłam do mojego celu.

-3 Sex on the beach-powiedziałam do kelnera
Wypiłam szybko całą zawartość szklanek,po chwili poprosiłam o to samo.

-Jestś tu sama?-nagle pojawił się przy mnie jakiś facet
-Coooo?-mruknełąm przeciągle. Tyle alkoholu to nie był zbyt dobry pomysł
-Ta pani jest ze mną-usłyszałam czyjś głos.
Zaraz zaraz,znam ten głos.Aleksis kurwa myśl.Poczułam jak sline dłonie oplatają moje ciało,pomagając mi wstać.Uderzył mnie zapach osobnika.Znam go kurwa.Wysil swoją mózgownice
-Przesadziłaś-ciepły oddech otulił moją szyje
Wiem kurwa,wiem! Harry tylko co on tu robi,nie przychodziliśmy razem z tego co pamiętam

Wyszliśmy na dwór,w twarz uderzyło mnie zimne, nocne  londyńskie powietrze.
-Musze...musze iść po Lucy-chciałam się cofnąć jednak chłopak zacieśnł swój uścisk
-Niall się nią zajmie-zapewnił
-Niech będzie-nie chciałam się kłócić byłam pijana

Nagle znaleźliśmy się przy samochodzie,musiał tu stać cały czas.No tak w końu dwaj członkowie poszli do klubu.Obstawa musi być,gdyby paparazzi lub fanki ich zaatakowały.Prosze państwa oto Harry Styles *fajerwerki* Chłopak który skradł mi serce i za chuja nie chce oddać.Wsiedliśmy do auta,nawet nie zauważyłam kiedy zasnęłam.Przebudziłam się gdy Harry wnosił mnie po schodach.Kochany mój.Owinęłam ręce wokół jego karku, zacisnełam mocnej powieki.
Obudziałam się w swoim łózku.

-Obudziłaś sie-usłyszałm męski głos
Słuszna uwaga Styles,punkt dla Ciebie
Spojrzałam w strone jego źródła,Harry siedział w fotelu,przy łózku.
-Prosze,herbata-podał mi parujący kubek-uważaj na język
Wzięłam od niego naczynie.
-Co ty tutaj robisz?
-Siedze,nie widać?-zaśmiał się lekko
Kochałam ten dźwięk
-Widze kurwa-fuknełam
-Zadziorna nawet o 3 nad ranem,ale wiesz co? Za to właśnie Cię kocham
-Kochasz? To dalczego odszedłeś,dlaczego mnie zotawiłeś,dlaczego zabrałeś wszystko tak jakbyś nie chciał tu wracać.Jakbyś brzydził się tego co było między nami.Jakby to nie miało najmniejszego zanczenia.NAJMNIEJSZEGO rozumiesz? Do boli Harry kurwesko boli.Nie widze Cię obok gdy wstaje,gdy zasypiam.Nie czuje twoich ramion oplatających moją talię w mocnym uścisku.Nie czytam karteczki zostawionej na stole w kuchni o której będziesz,gdzie poszedłeś.chce żeby to wszystko wróciło.Twój zapach,twoje ubrania.Wszystko,nawet twoja jebana szczoteczka Styles!-wyrzucając to wszystko,poczułam ulge.
Poczułam łzy spływajace po moich policzkach
-Shhhhh-nie płacz chłopak znalazł się obok mnie,otulił mnie swoimi mocnymi ramionami-Nie płacz-wyszeptał
-Kocham Cię-wymruczałam
-Też Cię kocham- Harry spojrzał na mnie ocierając łzy
-Wróc.Prosze.Wróc do mnie
-Już wróciłem-uśmiechnął się lekko

Czesc! Wiec oto moj imagin,pierwszy tutaj.Przepraszam was za wszelkie bledy.Ale to moja pierwsza przygoda z blogowaniem i udostepnianiem mojej malej tworczosci xd
Mam nadzieje ze wam sie spodoba! /Wicia

wtorek, 4 lutego 2014

Imagin I

Stałam przy moim samochodzie gotowym do wjazdu na start. Słyszałam tłumy ludzi czekających na zawodników. Przejechałam ręką po krawędzi dachu. Nowy srebrny lakier błyszczał upiękniając moje porsche. Spojrzałam w szybę samochodu, sądziłam że zobaczę tylko siebie, lecz dostrzegłam za sobą postać chłopaka.
-Całkiem ładny. -mruknął. -Ale zapewne znacznie wolniejszy od mojego. -odwróciłam się zobaczyłam wysokiego mulata z czarnymi włosami postawionymi do góry i ciemno brązowymi oczami. Już chciałam odpowiedzieć mu lecz on kontynuował swoja przemowę. - Kierowca tego samochodu będzie bardzo rozczarowany. A ty chyba powinnaś stać tam -wskazał wrzeszczących ludzi czekających na rozpoczęcie wyścigu- to jest miejsce dla kierowców a nie jakiś pustych lasek. Jak chcesz dać dupy temu pedałowi do którego należy ten badziew- wskazał na moje auto- to lepiej od razu sobie odpuść i zarezerwuj sobie to u mnie, bo ja już wygrałem ten wyścig. - Odwrócił się i odszedł. Szkoda że nie zdaje sobie sprawy że ten pedał to ja i to bardzo źle że ze mną zadarł, bo to tylko zmotywowało mnie do wygrania i jeśli ktokolwiek da tu dziś dupy to to będzie on.
Wyciągnęłam z samochodu czarna kurtkę, czapkę i okulary przeciwsłoneczne, założyłam wszystko a włosy ukryłam pod czapką. Ten chuj będzie bardzo zdziwiony kiedy pokona go dziewczyna. Wsiadłam do samochodu. Silnik zawarczał kiedy przekręciłam kluczyk w stacyjce. Wcisnęłam gaz, powoli i spektakularnie wjechałam na linie startu. Obok mnie stanęło czarne ferrari, a w nim dostrzegłam mojego chuja. Uśmiechnęłam się do siebie. Za nim ustawiły się jeszcze dwa inne samochody. Dziewczyna ubrana w czerwony kombinezon wyszła na środek z dwiema chorągiewkami. Podniosła je do góry. Kierowcy zaczęli wciskać gaz aby ich silniki zawarczały chwaląc się swoja mocą. Ostatni raz spojrzałam na mulata w samochodzie obok i przeniosłam wzrok na dziewczynę która machnęła rekami dając sygnał ze mamy ruszyć. Samochody wystrzeliły jak z procy. Czarne ferrari wyprzedziło wszystkie samochody. Przydepnęłam pedał gazu doganiając samochód. Reszta zawodników została w tyle. Ściągnęłam okulary by lepiej widzieć drogę. Moje porsche szło z ferrari łeb w łeb. Spojrzałam na chłopaka był ostro wkurwiony. Przekręciłam kierownicę i zbliżyłam się do jego samochodu, wykonałam ten sam ruch po raz drugi przez co nasze samochody zderzyły się delikatnie. Chłopak odsunął się ode mnie, aż tak się martwi o swój doskonały samochodzik? Czekałam na ten moment, korzystając z nieuwagi przeciwnika zaskoczonego moim zachowaniem, przycisnęłam z całych sil gaz i wyprzedziłam tego pieprzonego chuja. Pokonałam metę sekundę przed nim wygrywając wyścig. Wysiadłam przyjmując oklaski kibiców. Chłopak wysiadł ewidentnie wkurwiony. Odwróciłam się w jego kierunku i pozbyłam się czapki z głowy. Widziałam jak jego oczy się szerzej otwierają.
-Wiesz jak to jest wygrać z pedałem który jeździ jakimś badziewiem? Bo ja wiem!- zadrwiłam.
-To oszustwo!- krzyknął. - To dziewczyna! A po za tym próbowała zniszczyć mi samochód!
-W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone! -warknęłam. Wyminął swój samochód i podszedł do mnie.
-Mogłaś mi powiedzieć.
-Ale o czym? -spytałam głupio.
-Jebana dziwka. -splunął. Jego oczy były czarne z wściekłości. Chwycił mnie za włosy i szarpnął, moja głowa przechyliła się do tyłu. Jego usta powędrowały na moje, a jego zwinny język wsunął się pomiędzy moje wargi. Zapanował nad moimi ustami, a jego ręce powędrowały na moje pośladki i ścisnęły je mocno. Jęknęłam w jego usta. Słyszałam wokoło mnie gwizdanie i okrzyki widowni. Wplotłam palce w jego włosy, ten jebany chuj wiedział co robić aby dostarczyć dziewczynie przyjemności. Całowaliśmy się tak namiętnie, zanim jednak się rozłączyliśmy chwycił moją dolna wargę miedzy zęby i przyciągnął do siebie. Ostatni raz nasze języki musnęły się o siebie. -A do tego cholernie seksowna. - mruknął mi do ucha i pocałował w jego płatek. - Skoro już zaszliśmy tak daleko, może jednak dasz mi tej dupy? - owinęłam moje ręce na jego karku i zbliżyłam moje usta do jego ucha.
-Sorry nie pieprze się z przegranymi- syknęłam i tak samo jak on pocałowałam jego płatek. Odsunęłam się od niego i z miną zwycięzcy puściłam mu oczko odchodząc aby odebrać nagrodę za moją wygraną. 




Pierwszy imagin, mam nadzieje, że się spodoba. Następne powinny pojawiać się dość szybko ze względu, że właśnie zaczęłyśmy ferie (FUCK YEAH) :D 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ  Do następnego! /Paula 

Wstęp

Cześć wszystkim! Na blogu są dwie autorki Wicia i Paula. Założyłyśmy go z powodu nudy,zazwyczaj pisałyśmy miedzy sobą wymieniając się swoimi historiami.Teraz postanowiłyśmy się nimi podzielić! Na blogu znajdziecie imaginy ale również jakieś nasze przemyślenia.Nie przedłużając.Serdecznie was wszystkich zapraszamy!